W sobotnie popołudnie Ostrów Wielkopolski odwiedził kolejny kandydat w zbliżających się wyborach prezydenckich – Adrian Zandberg, lider partii Razem. Spotkanie przed ostrowskim Ratuszem nie należało do rekordowych pod względem frekwencji – zgromadziło zaledwie niespełna 50 osób. Mimo to Zandberg nie szczędził słów krytyki wobec obecnych władz i apelował o pilne działania, mające na celu ochronę publicznych usług zdrowotnych oraz zwiększenie bezpieczeństwa gospodarczego kraju.
Ochrona zdrowia na ostrzu noża
Zandberg rozpoczął swoje przemówienie od mocnego ostrzeżenia: „Szykuje się prywatyzacja ochrony zdrowia w Polsce” – powiedział. Jego zdaniem obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, które zostało przegłosowane w Sejmie, to krok w stronę systemowego kryzysu.
Kandydat przywołał również wcześniejsze decyzje budżetowe, wskazując, że już teraz brakuje miliardów złotych na funkcjonowanie szpitali i przychodni, a sytuacja w nadchodzących miesiącach może się dramatycznie pogorszyć. „Będą odwoływane zabiegi, operacje, a ludzie, którzy już teraz czekają miesiącami na lekarza, mogą się nie doczekać pomocy” – przestrzegał.
Zandberg zapowiedział złożenie przez partię Razem wniosku do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy. „Tylko weto może nas uchronić przed strukturalnym kryzysem publicznej ochrony zdrowia” – podkreślił.
Bezpieczeństwo? Tylko pozorne
W dalszej części przemówienia lider Razem odniósł się do kwestii szeroko pojętego bezpieczeństwa narodowego. Jak wskazywał, Polska nie jest w stanie produkować podstawowych materiałów i substancji potrzebnych do farmacji czy zbrojeniówki, będąc uzależniona od importu z Chin i Indii.
„Ta neoliberalna logika doprowadziła nas do miejsca, w którym nie jesteśmy bezpieczni. Nie jesteśmy samowystarczalni” – mówił. Poruszył również temat energetyki, apelując o pilną budowę ośmiu bloków jądrowych w ciągu najbliższych 10–15 lat. „Bez stabilnej bazy energetycznej nie będzie nowych miejsc pracy ani rozsądnych cen prądu” – argumentował.
Koniec politycznego klinczu
Zandberg odniósł się też do sytuacji politycznej w kraju, wytykając dwóm największym partiom – PiS i PO – wieloletnie antagonizmy i brak realnej zmiany. „Musimy wyjść z tej pustej, tępej szarpaniny. Dwóch facetów, którzy już dawno powinni być na politycznej emeryturze, od 20 lat funduje nam niekończącą się wojnę polityczną. Polska na tym traci” – mówił z przekonaniem.
Bez pośpiechu, z rozmową
Po przemówieniu Zandberg zaprosił obecnych do zadawania pytań. Rozmawiał zarówno z dziennikarzami, jak i z mieszkańcami, nie odmawiając zdjęć ani dłuższych dyskusji.
Wybory prezydenckie odbędą się już 18 maja. Czy mocny przekaz Zandberga trafi do szerszej grupy wyborców? Przekonamy się wkrótce.
Śledź nas w Google News!
Zawsze na bieżąco z najnowszymi artykułami i informacjami.
Obserwuj nas w Google News